Aktualności

Tyk, tyk tyk...

Ostatnio wspominaliśmy o zanieczyszczeniu Bałtyku, na prezentowanym filmie można było zobaczyć jaki wpływ na środowisko naturalne ma ciągłe zaśmiecania tego akwenu przez przemysł. Dziś pragnę poruszyć inną bardziej drastyczną kwestię. O ile same pestycydy wlewane do naszego Bałtyku mają wpływ raczej długofalowy to musimy mieć świadomość że w każdej chwili może dojść do katastrofy ekologicznej której wszyscy będziemy ofiarami.

 

Zapytacie pewnie dlaczego? Co nam grozi?

 

Otóż historia sięga czasów 2 wojny światowej i okresu zaraz po niej. W czasach gdzie nie liczyło się nic prócz zabijanie i ucisk bliźniego. Cały ten okres zaowocował powstaniem ogromnej ilości broni chemicznej, biologicznej oraz szkodliwych odpadów. Kiedy świat przestał płonąć przyszedł czas na to aby coś zrobić z toksycznymi substancjami...

 

Nie wiem kto na to wpadł i czym się kierował ale postanowiono niebezpieczny arsenał zatopić w tuż pod nosem mieszkańców w Bałtyku.

 

Na chwile obecną na dnie, gdzieś około 100 metrów pod powierzchnią wody znajduje się składowisko toksycznych dla człowieka i jego środowiska substancji.

 

Beczki są ponoć liczone w tysiącach. Biorąc pod uwagę fakt że są wykonane z metalu aż wprawia w zdziwienie że jeszcze nie doszło do globalnej tragedii. Tak naprawdę pojedyncze przecieki się zdarzają powoli trując wszystko dookoła. Ale wystarczy sobie wyobrazić co będzie jak to co tam jest uwolni się większą ilością.

 

Czy władze o tym wiedzą? Tak! I starają się usunąć problem lecz to wymaga po pierwsze pieniędzy a po drugie dużych nakładów ludzkiej pracy. Efekt tego jest taki że usuwanie nie idzie tak szybo jak byśmy tego chcieli.

 

Wcale nie dramatyzując można posunąć się do stwierdzenia że żyjemy obok tykającej bomby... Jak duże skażenie mogą wywołać masowe wycieki? Tego nikt nie wie albo Ci co wiedzą wolą o tym nie mówić.

 

Problem jest doskonale znany rybakom z okolic Dziwnowa, Kołobrzegu, Darłowa czy Helu. W przeszłości były znane przypadki wyciągania beczek które zaplątały się w sieci owocem tego były nawet liczne poparzenia załogi kutra.

 

Miejmy nadzieję że ktoś coś z tym zrobi i to jak najszybciej. Aż strach pomyśleć co by było gdyby doszło do masowego przecieku. Z drugiej strony należy się zastanowić jaki wpływ na skażenie środowiska mają pojedyncze wycieki? Przecież prawie każdy z nas przynajmniej raz kąpał się w Bałtyku już nie mówiąc o spożywaniu ryb które żyją w tym środowisku...

?